...
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zza wschodniej granicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Zza wschodniej granicy   Sob Sie 29, 2015 10:49 pm

Imię i nazwisko
Natalya 'Natasha' Arlovskaya

Kraj
Białoruś

Wiek
16 lat

Krew
Czysta I błękitna.
Natalya pochodzi ze starej rodziny, której korzenie sięgają czasów pierwszych Rurykowiczów. Rodzina Arlovskayów rodzina szczyci się tym (prawdziwie lub nie), że jej przodkowie doradzali władcom z zamierzchłych czasów, gdy egida krzyża i ludzkich przesądów nie kierowała czarnoksiężników (Czarodzieje? Ugładzona puchata nazwa!) na stos.

Patronus
Utkany ze srebra snów o domu lis.

Bogin
Ciemna tafla jeziora, na której nie pojawia się nawet jedna zmarszczka. W niej odbite blade oblicze krągłego księżyca i choć wydaje się, że to niezbyt imponujący strach, wystarczy zrobić kilka kroków. Jeden, dwa. Znaleźć się przy samej krawędzi i już oślizłe dłonie oblepione szlamem chwytają za kostki, z chlupotem wciągają pod powierzchnię. Rozmiękczone wodą dłonie Topielców, napuszone i przegniłe tak jak ich twarze z ciemnymi pustymi oczodołami.

Zajęcia, na które uczęszcza

Zaklęcia
Zielarstwo
Transmutacja
Obrona Przed Czarną Magią
Eliksiry
Starożytne Runy
Numerologia
Wróżbiarstwo

Charakter
Natalya jak przystało na dziewczynę wychowaną w odosobnieniu i z przeświadczeniem swej czystej krwi, jest osobą oschłą i starannie dobierającą sobie znajomych. Nie pomaga fakt, że z natury jest też mizoginistką i introwertyczką, która stroni od nadmiernego towarzystwa innych, a przy pracy uważa je wręcz za irytujące. Cechuje ją mało przyjemna powierzchowność, która nie ukrywa wcale ciepłego serduszka. Natasha jest dość szczera w odpowiednim przedstawieniu swojej osoby – nie należy o niej oczekiwać pocieszenia czy miłego słowa, jest realistką, która prędzej weźmie kogoś za poły koszuli, potrząśnie i wymierzy siarczysty policzek (a potem zaproponuj kieliszek wódki na otrzeźwienie), aniżeli pozwoli się danej osobie nad sobą użalać. Choć niemiła i nieprzyjemna w obyciu, nie jest osobą na wskroś złą. Nie potrafi się zachowywać w towarzystwie i nie w smak jej jest udawanie czy kłamstwo, ale to sprawia, że jest osobą szczerą i jeśli już kogoś polubi – raczej nie wbije tej osobie noża w plecy. Co do innych, to niestety niczego nie można obiecać. To przykre, ale życie w na wschodzie wykuło Durmstrang, więc czy można więc oczekiwać od niej zbierania kwiatków na łące majową porą? Poza tym Tasha jest perfekcjonistką, utrzymuje nieskazitelny porządek, a wszystko ma u niej swoje miejsce. Brak zorganizowania i chaos to jak płachta na byka, ale nawet zła, Natalya przypomina sunący nieubłaganie lądolód, aniżeli rozgrzaną do czerwoności harpię. Cechuje ją cięte i ironiczne poczucie humoru, ale docenia dystans do siebie, a jeszcze bardziej – odwagę, by się odciąć. Patrzy na umiejętności ludzi i jest dość wyrachowana. Nie przepada za sentymentami i woli towarzystwo ludzi, których szanuje. Tym, których nie szanuje, szybko okaże swoje podejście, spokojna głowa. Nie można jej jednak zarzucić braku gościnności, gdy w grę wchodzą osoby, które ceni. Nadal jest nieprzyjemna, natury bowiem nie da się zmienić, ale i poczęstuje i porozmawia i poradzi. Nawet potowarzyszy, zamiast siedzieć z nosem w książce i wrogim spojrzeniem wodzić po otaczającym ją świecie. Poza tym warto uściślić, że Natasha to typ obserwatora. Milczącego, szufladkującego ludzi. Łatwo jej podpaść, trudno zdobyć zaufanie. Nawet gdy to ostatnie komuś się uda – Natalya raczej się nie uzewnętrzni. Nie przepada za takimi oznakami słabości, są wręcz wstydliwe w jej mniemaniu. Oczywiście można próbować skruszyć lód jej osobowości kilofem czy miotaczek ognia, ale to żmudna praca.
Jeśli jednak ktoś się jej podejmie, warto nadmienić, że rodzina Natashy (jak wiele rodzin Słowiańskich czarodziejów) jest w posiadani zaklęcia destylującego alkohol prawie ze wszystkiego. To na pewno przemawia na korzyść znajomości z jej osobą.

Wygląd
Stwierdzenie oszałamiająca chłodna piękność nie jest przesadą, gdy opisuje się Natalyę. Z zewnątrz i przed bliższym poznaniem dziewczyna przywodzi na myśl niezdobyty szczyt – odległy i zdystansowany, ale godny okiełznania. Po drodze jednak okazuje się, że wiecznie tam wieje, sypie śniegiem prosto w twarz i okazjonalnie na głowę spada grad wielkości kurzych jajek. Mówiąc w skrócie, mało opłacalna eskapada. Wtedy można też przyjrzeć się jej bardziej obiektywnie i stwierdzić, że faktycznie jest to urodziwa nastolatka, ale spojrzenie ma martwe i odstręczające, linię ust cienką i często minimalnie wykrzywioną, a nos zadarty tak wysoko, jakby brakowało jej drabiny, by spojrzeć z góry na otaczający ją świat. Poza tym doskonale wpasowuje się w kanony Słowiańskiej urody ze swoimi długimi i prostymi włosami barwy lnu, które opadają kaskadą na wąskie ramiona, wkraczający w średni rozmiar biust i wyraźne wcięcie w talii. Budowa dziewczyny jest smukła i szczupła, ale nie słaba czy drobna. Widać w niej naturalną siłę. Nogi ma długie i zgrabne, biodra odpowiednio szerokie i gdyby nie wyraz twarzy – mogłaby nawet zyskać grono adoratorów. Oczy ma jak dwa kawałki lodu – dosłownie i w przenośni. Karnację jasną, bladą i nielubiącą się ze słońcem. Frapujący i charakterystyczny element jej prezencji stanowi biała jedwabna kokarda wpięta we włosy. Ubiera się kobieco i stylowo, a jej przybycie zwiastuje stukanie małych obcasików na kamiennych posadzkach Hogwartu.

Krótka historia
Nie potrafi sobie przypomnieć rysów twarzy. We śnie są zamazane, niewyraźne i pozbawione kontur. Słyszy za to śmiech, więc chłopiec musi się uśmiechać, gdy tak biegnie przed siebie, a pod jego nogami chrzęści późnojesienna złocista trawa. Natalya próbuje za nim nadążyć, a sukienkę drapią jej kępy ostu. Potyka się i swe szpony wyciągają po niej gałęzie głogu. Przed sobą widzi jego. Zatrzymuje się i krzyczy coś, co ginie w pomroce świadomości kilkulatki. Macha. Natalya próbuje wstać i pobiec dalej. Zza chmur wysuwa się księżyc, okrągła blada twarz, oświetlająca nocą drogę.
Gdzieś za sobą czuje chłodny oddech matki. Głos ojca odbija się echem, ale nie słuchają ich. Biegną dalej w stronę jeziora, nieruchomego ciemnego punktu skrytego za twardymi szuwarami, nad którego brzegiem latem urządzają pikniki, zimą zaś oglądają piękne gwiaździste niebo. Jej brat, bo to musi być jej brat, choć Natalya już go nie pamięta, zatrzymuje się przy samej czarnej tafli.
Po raz ostatni obraca się w jej stronę.
A potem nocną ciszę rozdziera krzyk. Który milknie nagle jak ucięty nożem, gdy białe napuchnięte dłonie wciągają pod powierzchnię wody małego chłopca.
(Jeden z nich.)
Mrok w jednej chwili zmienia się w ferię czerwonych i zielonych barw, świstających nad głową małej dziewczynki.
Zaklęcia uderzają w pustkę.

W tym momencie Natasha zazwyczaj się budzi. Nie jest wcale zlana potem, czuje tylko chłód, który sprawia, że przykrywa się kołdrą pod szyję. Potem tkwi tak, sama nie wie jak długo, wpatrując się w sufit. W nocnej ciszy słyszy tylko swój oddech, choć czasami – dałaby głowę – dociera do niej coś jeszcze.
Na skraju świadomości ciche chlup.

Urodziła się w arystokratycznej i starej rodzinie czarnoksiężników. Była młodszą córką, choć nie pamięta już swojego starszego brata. Odebrała go jej tragedia, gdy Natasha miała zaledwie cztery lata. Obecnie spoczywa gdzieś na dnie jeziora na terenie ich posiadłości. Ale na pewno nie o tym chciałaby rozmawiać Natalya. Jeśli chodzi o inne ważne wydarzenia – raczej ich brak. Obecnie jest wychowywana na następną głowę małego rodu, reliktu dawnych czasów. Pierwotnie miała trafić do Durmstrangu, jednak ostatecznie po pewnych wydarzeniach, które miały związek z ojcem dziewczyny, została wysłana do Hogwartu. Obecnie ma 16 lat i nie przepada za akwenami wodnymi. Nie umie też pływać.

(+)
- Solidna, jeśli już musi coś zrobić, to zrobi to doskonale, niezależnie od tego, ile czasu będzie musiała na to poświęcić.
- Zwinna, gibka i szybka. Wysportowana i należycie dbająca o swoją kondycję fizyczną.
- Ma rękę do eliksirów. I trucizn. I destylowanego bimbru.
- Rodzinny majątek to też zaleta, prawda? Zwłaszcza, że jest jego jedyną dziedziczką.
(-)
- Mizoginistka, trudno jej pracować w zespole.
- Wychowana według starej szkole, nie docenia uczniów półkrwi, a tym bardziej uczniów z mugolskich rodzin. Czasami nawet jawnie patrzy na nich z góry.
- Wprawdzie złość objawia w formie czapy lodowej, jednak to nie znaczy, że powstrzymuje się od zemsty czy solidnego kopnięcia w klejnoty.
- Uważa, że ludzie są schematyczni i nie potrafią się zmienić. Ergo, ciężko jej wybaczyć.
Powrót do góry Go down
Aria Devonshire

avatar

Imię i nazwisko : Madeleine Jeanne Bonnefoy
Posty : 26

PisanieTemat: Re: Zza wschodniej granicy   Nie Sie 30, 2015 8:38 am

Ładny opis, nie wiem tylko po co przy czystości krwi napisane jest z jakiego pochodzi rodu, to przecież wystarczy w historii. Akceptuję, Slytherin :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zza wschodniej granicy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart :: ARCHIWUM-
Skocz do: